Użytkownik wrote:
> a po drugie jak mowic ze jest ladne na cos co takie
> nie jest?
A kto powiedział, że tylko wielkie piersi są ładne? Wcale tak nie jest! Ja
uważam, że najważniejszy jest kształt. Jeśli są jędrne, to niezależnie
od
rozmiaru będą wyglądały atrakcyjnie. Poza tym, znam masę facetów,
którzy
wprost uwielbiają mały biust i tylko taki ich podnieca. Nie wszystko, co
pokazują w telewizji to bezwzględna prawda.
> Chyba ze z litosci Domyslam sie ze wiekszosc z Was nawet
> nie zrozumie o co mi chodzi, ze moj problem to jakies wydumane
> glupoty ale to nie tak.
Ja rozumiem, że to nie są dla Ciebie głupoty, tylko poważny problem.
Niemniej jednak uważam, że da się go "wyleczyć" psychologicznie,
a nie
operacyjnie.
> Nienawidze siebie i chce to zmienic. Za
> kazdym razem gdy patrze w lustro chce mi sie wyc! Nie piszcie mi ze
> mam sie zaakceptowac, ze jedni maja tak a inni inaczej ze musze z tym
> zyc albo ze to bardzo droga i niebezpieczna operacja. ja dobrze sama
> o tym wiem i juz mnie to nie interesuje. Jestem na 2000% zdecydowana.
To o co chodzi? Skoro jesteś zdecydowana, to idź powiększ ten biust i już
nie zajmuj się jego obecnym rozmiarem.
> Od 23 lat czuje sie jak wybrakowany towar drugiego sortu i tylko ten
> kto to przezyl mnie zrozumie. W szkole sie ze mnie smiali, w pracy
> koledzy robili glupie uwagi.
Teraz mogłabyś ich oskarżyć. Wiesz, ze mnie czasami dzieciaki w
podstawówce
też się śmiały, bo zawsze byłam niewysoką kobietką. I w zasadzie do
momentu,
gdy nie padła taka uwaga nawet nie zdawałam sobie sprawy, że niski wzrost
to
może być jakikolwiek problem czy coś dziwnego. Zwłaszcza, że karłem też
nie
jestem. ;-) Po prostu czasami jest nam z samymi sobą dobrze, do czasu gdy
gdzieś ktoś czegoś nie powie lub czegoś gdzieś nie usłyszymy. Na tym
polega
choćby anoreksja czy bulimia. Nagle dowiadujemy się, że jakaś tam waga
jest
dobra i że my takiej nie mamy, że powinniśmy schudnąć. To jakiś instynkt
stadny, skoro inni tak robią, to ja nie mogę być gorsza. Kulturowo zostało
uwarunkowane, że duży biust to atrybut kobiecy, a mały raczej wstydliwy
defekt. Natomiast gdyby był inny typ kobiety lansowany np. w filmach
erotycznych, żadna kobieta nie wsadzałaby sobie w piersi silikonu.
Bynajmniej nie staram się Ciebie zniechęcić do tej operacji, bo skoro ma Ci
to poprawić samopoczucie na całe życie, to w ogóle nie ma co się
zastanawiać. Chciałam tylko zwrócić uwagę na fakt, iż piękno jest
pojęciem
względnym i ideały kobiece zmieniają się bardzo szybko.
> Jeszcze nie Pamela....
Ona niedawno sobie silikon wyjęła. ;-)
--
elvira