Replies: 24 Views: 716
|
Witam.
Jestem tutaj pierwszy raz. Mamy z Żoną dwutygodniwą córcię i problem z
karmieniem, który wyjaśnię opisując tok wydarzeń. Przejrzałem archiwum
grupy
ale sprawy są tak indywidualne, że musze opisać swój problem.
Mała nie ma żadnych problemów z ssaniem. Odruch jest bardzo mocny i tutaj
nei ma problemu. Na początku, czyli w szpitalu i zaraz po wyjściu żona
karmiła corke w pozycji na leżąco. Najadała się. Nie było większych
problemów ale po tygodniu pojawiła sie u żony gorączka. Położna terenowa
powiedziała ze to zapalenie piersi.
Pierś była lekko zaczerwnieniona i bolała ale nie była twarda. temperatura
oscylowła pomiędzy 38-40 stopni(to było w sobotę). Zaczęliśmy stosować
okłady z kapusty, po karmieniu i ciepłe okłady przed karmieniem . Zapalenie
ustąpiło po 3 dniach ale podobny problem pojawił się tego dnia własnie,
na
drugiej piersi. Także temperatura utrzymywała się juz 3 dni, bo apap który
zaleciła położna nie pomagał. Dopiero zmiana na ibuprom pomogła i udało
się
czwartegodnia (wtorek) zbic temperature. Oczywiście przez kolejne 2,3 dni
temp. skakała do 39 a nawet 40 stopni, ale po zażyciu tabletki spadała. Do
tego momentu poza tym że piersi bolały nie było większych problemów z
karmieniem poza pogryzionymi sutkami od samego początku o czym nie
wspomniałem jeszcze. Przez te rany przystawianie było problematyczne,
ale
jak juz się udało przystawić dziecko to mała była najedzona i spokojna.
6 dnia, czyli w czwartek mała zaczeła być bardzo niespokojna
podczas
przystawiania i nie chciała ssać w żadnej pozycji. Ani z piersi gdzie było
zapalenie ani z tej już zdrowej. Brodawki były bardzo poranione i płytkie.
Przystawialiśmy małą na różne sposoby przez 3 godziny. Próbowała ssać
ale za
chwile puszczała i była głodna. Pokarm nie leciał (leciał bardzo bardzo
słabo).Połozna, która miała wizytę u nas tego dnia zaleciła sprobować
przystawić małą stosując nasadki na piers. Wtedy mała zaczeła ssać ale
pokarm nie leciał w wystarczającej chyba ilości. Musieliśmy pierszy raz
dokarmić z butelki sztucznym pokarmem, gdyż po 7 godzinach snu i ponad 3-4
godzinach prób bez i z nasadką mała była głodna i wycieńczona.
Połozna
skierowała nas też do lekarza gdyż zapalenie w drugiej piersi nie
ustępowało
i od tego momentu żona zażywa antybiotyk - duomox i masć na sutki z
antybiotykiem - baktroban. Z piersi w ktorej cały czas utrzymuje się
zapalenie pokarm leci bardzo słabo ale przystawiamy małą i zjada niewielkie
ilości. Dla niej jest to za mało wiec przystawiamy do drugiej piersi ale
czasem to tez nie wystarcza gdyz laktacja ogolnie sie spowolnila.
Dzisiaj musieliśmy małą dokarmić znowu z butelki bo mimo, iż ssała 2
godziny
z jednej piersi (w ktorej zapalenie juz prawie ustapilo) i dokarmieniu z
drugiej, była głodna i nie chciała juz ssać z piersi (caly czas od
czwartku
stosujemy nasadki ). Przy kolejnym karmieniu które się własnie odbywa z tej
jednej piersi znowu mała nic nie zjadla, przyłożyliśmy do drugiej ale
strasznie płakała. Nie chce ssać przez te nasadki. Nie poddajemy się
jednak
i mała je z drugiej piersi już 2 godziny, ale nie wiemy czy się naje, bo
pokarm tak jak mowilem wczesniej leci słabo.
Ogólnie każde karmienie ostatnio trwa ok. 3 godziny. Mała dużo ssie,
marudzi
przy tym, meczy się ale się nie najada i nie wiemy jak poradzić sobie z tą
sytuacja tzn co zrobic zeby z tej jednej piersi mleko leciało.
Czy możliwe jest, że antybiotyk spowolnił proces laktacji?
Czy poraniony sutek może powodować to, że Mała nie może zassać pokarmu z
tej
piersi poprzez nasadke?
Czy zmuszać małą do ssania z tej piersi z ktorej cokolwiek leci (poprzez
nasadke) bez względu na to jak długo będzię marudzić (płakać), czy
może po
jakimś czasie dokarmić z butelki znowu? Bo przecież dla niej to też jest
męczące. Nie wspomne już że żona jest wykończona. Cały dzień schodzi
jej na
karmieniu i czasem nerwy dają się we znaki. A dokarmienie ilością ok. 40
ml
zawsze kończy się błogim spokojem i mamy i córci.
Dodam jeszcze tylko ze w poczatkowym etapie (czyli w czwartek i troche w
piatek) karmienia poprzez nasadki mała nie miała problemów z jedzeniem,
nawet z tej chorej piersi. Dopiero od wczoraj z tej piersi prawie nic nie
może zassac, a z drugiej jest dla niej za mało i długo trwa zanim cokolwiek
stamtad zassie. Do tego szybko się denerwuje bo pokarm leci powoli i nie od
razu. Także jest duzo hałasu i nerwów.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi.
|
|