Użytkownik "Kot Behemot" <kot.behe...@g7.pl> napisał w
wiadomości
> > Zdarzyło się pewnego rześkiego poranka,
> > że Krulowi zmarł na serce jeden z tysiąca uwielbianych psów
Sucoyebków.
> Przypomina mi moją ulubiona Cyberiadę S.Lema, a te uuuuuuuu w
królu, hm
> smakowita prowokacja.
Fakt, chciałem w "VII" uchwycić cechy materialnego Wszechświata
i cieszy mnie, że tak wysoko Ci się skojarzyło, mrukliwy kocie Behemocie :)
Bo jak już przypominać to niech to będzie Ktoś z dużej litery.
Pozdrawiam
marco
VII i pół świata dalej
kici kici kic...- gwiezdna dziwa parsknęła i połykając sporą porcję
kosmicznego planktonu
chlusnęła piersiami po pysku najbliższej mgławicy.
miała dziś kapitalny humor w odróżnieniu od kapitana ekspedycyjnej guffy
czającej się w pobliskiej galaktyce z wysoko postawionym peryskopem.
załoga - miliard ubranych w gumowe kombinezony członków od miesiąca
czekała na pozwolenie wejścia
w obracającą się zmysłowo planetę, tymczasem kapitan otrzymał właśnie
informację od computer lady o
promieniach trypla emitowanych przez atmosferę planety, na działanie
których ich kombinezony
były zupełnie nieodporne.
- do diaska! - zaklął - co to za syfiasta galaktyka? coś mi się chłopcy
zdaje, że umrzemy tutaj bezpotomnie...
i wtedy dostrzegł w iluminatorze kształtne biodrzysko gwiezdnej dziwy.
- niemożliwe? nieprawdopodobne?! - wykrzyknął podniecony co skwapliwie
podchwyciła computer lady:
- pewnie, ze niemożliwe! pewnie, że niemożliwe! fantasmagoria kosmi...
ale kapitan i jego miliard członków byli już wewnątrz wszystkiego i mieli
to głęboko w D.