> : > >Skoro już jesteśmy przy LeGuin, od "głupich
szczegółów" to jest "Wracać
> : > >wciąż do domu" :)
> : >
> : > Czy komuś udało się doczytać dalej, niż do 30 strony? :)
> : >
> : Jak czytac tylko te fragmenty z akcja to nie jest takie najgorsze.
Reszta
> : moze zainteresowac chyba tylko etnologa.
> ja bezbolesnie wciagnelam calosc, choc nie po kolei (fragmenty z akcja na
> koncu). dla mnie bylo ciekawe, choc etnologiem nie jestem.
Ale to jest właśnie różnica między fantasy "kobiecą" a
"męską".
W "kobiecej" czytelnik musi więcej sobie wyobrazić (Norton,
LeGuin).
Fragmenty opisowe mieszają się z dialogowymi. A w "męskiej" mamy
mapy,
przewodniki, dodatki wszelkiej maści i rodzaju, słowniki, kalendarze...
(Tolkiem, cykl o Conanie, Pratchett). Męzczyźni wolką opisy i poboczne
informacje wydzielić w osobne dodatki - lub pominąć.
Nie jestem seksistą. Kobiety i mężczyźni inaczej odbierają świat.
Zresztą od strony czysto "technicznoliterackiej" wolę LeGuin, nie
Tolkiena. Przyjemniej się ją czyta. Tym niemniej, Tolkien pisał
"większą" literaturę.
--
_ _ _| _o _
/ |/ / ||/ |/
_|_/_|| |_
_| @ start.com.au