|
Patrzyła na mnie zaczepnie. Jej oczy u miechały się prowokujšco.
Podszedłem i objšłem jš. Swojš główkę przytuliła do mojej... Po
chwili
poruszyła się ... Czoła oparły się o siebie a my patrzyli my sobie
prosto w oczy. Figlarny u miech nie znikał z jej twarzy. Perfumy
delikatnie drażniły moje zmysły... Rozpoczšłem rozpinanie guzików jej
sukni... Zbliżyła usta do moich i musnęła je. Po chwili delikatnie
chwyciła ustami mojš wargę i ... tak pozostała. Czułem jak się u miecha
... Czułem jej oddech ... Ona też zaczęła mnie rozpinać... Rozbierali my
się powoli celebrujšc każdy ruch. Wkrótce i tak
byli my nadzy ale
widzieli my tylko swoje twarze. Wtuliła się w mojš pier
miękko...
Poczułem jej piersi... jej sutki... Zrobiło mi się goršco... Gwałtownie
nabrzmiałem...
- ciiiiii... - szepnęła słodko i mocno docisnęła go udem - spokojnie,
mamy czas ...
Czułem jak drży. Wpatrywała się we mnie szeroko rozwartymi oczami... W
jej oczach błyszczały płomienie wiec ... Patrzyła na mnie a jej
ręce
powoli i czule gładziły moje barki... Uspokajałem się...
U miechnęła się zaczepnie:
- My lisz, że TO mi nie zrobi krzywdy - przygryzła wargę, żeby
stłumić
miech...
Rozbawiła mnie ...
- Jak będziesz dla mnie grzeczna ... - podjšłem tš grę - to mogę się z
nim dogadać, żeby był miły...
Naparłem na niš lekko zmuszajšc jš w ten sposób do zrobienia paru
kroczków w tył. Podsunęli my się do łóżka...
- a jak grzecznš muszę być ? - zrobiła słodkš minkę i zatrzepotała
filuternie rzęsami...
Parsknšłem miechem i przewróciłem się z niš na łóżko...
- bardzo, bardzo grzecznš... jestem Twoim mężem i masz mi być powolnš
... - dodałem z gro nš minš.
- ah mój Panie i władco! Spełnię dzi każde Twoje prag...
nie... nie...
- głos się jej załamał, gdy moja ręka kršżšca dotychczas po jej bokach
przesunęła się i dosięgła brzegu piersi.
Odchyliłem się troszkę i moja dłoń objęła delikatnie całš jej pier .
Sapnęła cicho...
Moje serce zabiło jak oszalałe. Odpychała mnie lekko od siebie...
Zbyt
lekko ... a dotyk jej dłoni był czule drażnił moje ramiona... Moje ręce
i nogi rozdygotały się ... Nie mogłem tego opanować...
Zacisnšłem
dłonie. Mocno na ramieniu, na piersi delikatnie... Naprężyła się .....
- hhhhhhmmmm- jęknęła żało nie ...
Powoli opanowywałem się. Nie ruszali my się. Musiałem doj ć do siebie.
- Boże - pomy lałem - przecież to dopiero poczštek. Jak ja mam wytrzymać
resztę....
Rozlu niłem u cisk i uniosłem głowę. Popatrzyli my na siebie... Z
u miechu nie pozostał nawet lad. Twarz miała poważnš i napiętš.
Tylko
oczy pozostały szerokie i błyszczšce. Gdy na niš popatrzyłem zarumieniła
się gwałtownie, ale po chwili wrócił jej rezon i u miechnęła się
zjadliwie.
- Waćpanowi rękš zadrżała... Czyżby waćpan bezbronnej niewiasty się
obawiał...
Odwzajemniłem jej u miech Poczułem, że mam spierzchnięte usta...
Zwilżyłem je językiem... Zobaczyłem, że i jej usta sš wysuszone.
Pochyliłem się i je także zwilżyłem przecišgłym i czułym ruchem.
Teraz
ona zadrżała...
- Oho - oddałem jej - teraz Waćpanna drży ze strachu...
Jej usta rozłożyły się w kształt u miechu. Zšbki zaja niały
zapraszajšco... wpiłem się w nie namiętnie, a dłoń ponownie zacisnęła
się na piersi by po chwili rozpoczšć delikatne badanie kształtu tego
nieznanego mi zjawiska. Miotała się zaciekle pode mnš... ale tylko prawš
połowš ciała...
Lewa - o dziwo - wpasowała się w
rytm mojej dłoni. Ust też nie odrywała choć mogła zrobić to bez trudu.
Swojš męsko ć z całej siły dociskałem do jej uda. Każda chwila słabo
ci
kończyła się niewielkim ruchem, który przyprawiał mnie o szaleństwo...
Musiałem nabrać powietrza. Uniosłem głowę i oparłem się na lewym boku.
Moim oczom ukazał się widok tak piękny, że zaparło mi dech...
Znieruchomiałem...
- Robi - zaniepokoiła się Ala i uniosła na łokciach - co ci jest ?
- Boże Alu - nie mogłem mówić, jškałem się - jeste
taka taka
liczna !
Znowu się zarumieniła... Nagle przekręciła się na brzuch i szybkim
żmijowatym ruchem wsunęła się pod kołdrę. Wystawiła tylko głowę, a to
i
tak tylko górna czę ć bo do noska przysłaniała się kołdrš.
Tylko zmarszczki w kšcikach oczu zdradzały, że się cieszy. Obrzuciła
mnie długim powłóczystym spojrzeniem. Jej wzrok minšł mój
wyróżniajšcy
się tors i rozszerzył się zachwytem a może przerażeniem...
- Jeste pewny, że TO mnie nie zabije - popatrzyła na mnie uważnie...
Tym razem ja się zarumieniłem i szybko poszedłem w jej lady chowajšc
się pod kołdrš. Przytulili my się do siebie.
- Chyba nie - odpowiedziałem - z tego co widziałem u innych to mój jest
przeciętnych rozmiarów.
- Nie żartuj! Dla mnie to jest potwór ...
- Boisz się? - zaniepokoiłem sie.
- Tak - szepnęła cicho speszona.
Zmartwiłem się. Miałem na niš szalonš ochotę Ale nie chciałem,
żeby
nasza pierwsza noc kojarzyła się jej z lękiem. Położyłem się na plecach
i próbowałem my leć intensywnie. Nic jednak z tego nie wychodziło.
Zaczynałem robić się rozdrażniony. Musiała to dostrzec w moich oczach bo
się przysunęła i objęła mnie mocniej.
- Kochanie Nie zło ć się Zrobimy to dzi I tak
musiałabym się kiedy
odważyć Kochanie...
U miechnšłem się. Wpadło mi co do głowy.
- eh ! nie musimy nic robić w każdym razie nie dzisiaj. Zostawimy to
na
pó niej - Janek zawsze mówił, że panny trzeba brać z zaskoczenia...
Uspokoić i jak nic nie podejrzewa - brać !
Zawsze my lałem, że z niego blagier, a tu proszę, proszę - sam muszę
korzystać z jego rad.
Ala u miechnęła się promiennie i położyła główkę na mojej piersi.
Czułem
jak się odprężyła.
Przekręciła głowę i popatrzyła mi w oczy.
- Kocham Cie - szepnęła - wiesz ?
- Ja Ciebie też kocham - rozczuliłem się pocałowałem jš tkliwie w
czółko. Potem jeszcze raz
i jeszcze raz i jeszcze.
Wysunšłem się spod niej, położyłem jš na plecach i czule ujšłem jej
główkę obie rękoma. Patrzyli my na siebie z miło ciš w oczach. Czułem
się jak bym był w niebie...
Zaczšłem całować pieszczotliwie jej czółko na granicy włosów, jej
brwi,
oczy, policzki... czasami muskałem usta... Mruczała rozkosznie jak
kotka. Znowu zaczšłem się podniecać. Przesunšłem się tak, że
wsunšłem
swojš nogę pomiędzy jej. Dzięki temu mogłem dociskać się do jej uda i
trzymać na wodzy rumaka, który pulsował męczšco domagajšc się uchwytu.
Nie zważałem na to...
Bawiło mnie pieszczenie jej twarzy i główki... Muskałem delikatnie jej
czoło, przesuwajšc powłóczy cie ustami po krawędzi włosów i brwiach.
Wtedy mruczała... wprawiało to w miłe drżenie całe jej ciało. Drżenie,
które mile rozchodziło się i w moim ciele. Gdy dochodziłem do uszu,
wysuwałem języczek i drażniłem je kolistymi ruchami. Wtedy jęczała.
Dłońmi pie ciłem delikatnie szyje i kark. Po paru razach zorientowałem
się, że moje udo uciska także jej krocze co sprawia jej przyjemno ć...
Wykorzystałem to z premedytacjš - ruchy mojej nogi stały się płynniejsze
i bardziej dynamiczne. Znowu się dostroiła - wierciła się dociskała łono
do mnie w rytm moich ruchów. Moja dłoń powędrowała do piersi i pie
ciła
jš delikatnie. Pomruki stawały się intensywniejsze. Zaczynałem tracić
panowanie nad swoimi ruchami... Robiłem się gwałtowniejszy. Moje usta
sięgnęły piersi, zęby przygryzły je, po chwili objęły sutek...
Wypięła
się gwałtownie i jęknęła rozpaczliwie
Nie
wytrzymałem tego... Poczułem, że co goršcego, rozkosznie goršcego
rozpycha się w moim "potworze" dšżšc do uj cia. Ostatkiem
woli
chwyciłem go kciukiem i palcem za podstawę główki i z całej siły jakš
miałem się zgniotłem... Trzymałem tak, aż poczułem, że odzyskuję nad
nim
kontrolę. Wtedy pu ciłem. Co się z niego wysšczyło - na szczę cie
była
to tylko forpoczta. Ala poczuła to na swoim udzie...
- Czy to już ? - zapytała zawiedzionym głosem.
- Chciałaby - powiedziałem u miechajšc się szelmowsko - Nic z tego !
Mam tu jeszcze przygotowanych parę tortur dla Ciebie. Nie wywiniesz się
od nich...
- Tak ? To na co czekasz ! Mogę tak cierpieć codziennie
- No uważaj co mówisz, bo ci to będę przypominał.
- A przypominaj sobie... sama będę Ci przypominać...
Gdy tak leżeli my przytuleni do siebie i droczyli my się drapała mnie
lekko po plecach.
Przypomniało mi to jak miły jest masaż pleców, który robili mi
klubie i
postanowiłem spróbować
i zrobić co takiego jej.
Odwróciłem jš na brzuch, przywołałem w pamięci odczucia z męczenia
moich
pleców i rozpoczšłem od delikatnego płynnego masowania bioder. Czułem
jak rozpłynęła się pod moimi ruchami... Dodało mi to animuszu...
Zajšłem
się po ladkami. Chwyciłem je mocno i ugniatałem energicznie.
- hmm jak rozkosznie - wymruczała- mogłabym tak całš noc...
- Aha! Zapewne - zasapałem - a ja bym się wykończył...
- No to Cię oszczędzę - za miała się - ale tylko dlatego, że nie miałby
kto mi tego potem robić.
- Nieczuła bestia ! - skomentowałem i przeniosłem ręce z powrotem na
plecy. Gładziłem je od pupy aż do karku, ugniatałem go oraz ramiona,
klepałem i szczypałem delikatnie aż w końcu skóra pokryła się
niewielkim
potem i uniemożliwiła mi dalsze masowanie. Nie zraziło mnie to...
pochyliłem się
i zaczšłem jš masować ustami. Już
pierwszy dotyk ust u nasady kręgosłupa wywołał westchnienie...
- Ach - tak mi się to spodobało, że zrobiłem to znowu i znowu...
I znowu zaczęło narastać we mnie
... read more »
|