Staszek.Nurek:
> jak byście mogli mi jeszcze odpowiedzieć, zaczeliście się stosować
do tych
> zasad od małego czy od jakiegoś konkretnego momentu ? Bo w zależności
od
> wieku dziecko pewnie różnie się zachowuje i sam proces o ile da się
> przeprowadzić jest dłuższy / krótszy , łatwiejszy / trudniejszy.
My z Tutim od początku. Odłożony do łóżeczka po wieczornej kąpieli i
karmieniu zasypiał sobie mniej lub bardziej spokojnie. Kiedy płakał,
wyjmowałam, sprawdzałam, czy wszystko w porządku, przytulałam. W dzień
było
gorzej, przez pierwszy miesiąc zasnął w łóżeczku tylko raz i kilka razy
zgodził się tam leżeć. Zasypiał w wózku. Na szczęście to się
zmieniło, na
szczęście, bo w gondoli już się nie mieści;) Koło południa zasypia sam,
po
południu trudniej, często marudzi, płacze, bo zmęczony. Próbowałam
pomagać
i jak jest bardzo źle, to tulę, a jak nie przestaje płakać, przystawiam do
piersi. Ale zauważyłam, że kiedy głaszczę i przytulam takiego
zmęczonego,
to często mu bardziej przeszkadzam w zaśnięciu niż pomagam.
Tuti śpi w swoim łóżeczku od początku, najpierw w naszej sypialni, a po
skończonych 2 mies. w swoim pokoju, kilka nocy i parę trudnych wieczorów
przespał w dużym łóżku, a przeziębienie nawet na moim brzuchu:)
I jeszcze w zaśnięciu nam pomaga "wyciszenie" zabaw przed porą
snu. To
znaczy jeśli wariowanie, to na świeżo, po obudzeniu, a przed snem już
jedna
zabawka, misio, cicha piosenka, bajka szeptanka...
Powodzenia:)
--
chmurka An. i Tytus (25.07.2007)