PIERSI

Forum na temat piersi. Wiemy wszystko o piersiach!
It is currently January 7, 2009, 1:44 am

All times pozycjonowanie are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-01-31 21:23:30
Online
Registered User

Joined: 2004-01-31 21:23:30
"Artykuł pochodzi z Dziennika Zachodniego z przed kilku lat.
 Autor Michał Piotrowski
 ----------------------------------------
 Jan Szotyński - dziwak z Gdańska
   Człowiek trawożerny
 Sok z trawy jest w smaku gorzki, ale też bardzo orzeźwiający. A
błoto jest
 strasznie sycące - żeby się najeść, wystarczy zjeść kilka łyżek
dziennie.
 Najsmaczniejsza jest ziemia z Mazur, chociaż ta z okolic Wejherowa
prawie
 dorównuje jej smakiem. Wystarczy kilka łyżek dziennie, żeby nasycić

żołądek.
 Zwłaszcza jeśli popijemy sokiem z trawy.
 Przygotowanie posiłku z błota i trawy wcale nie jest takie proste. Jan

 Szotyński zaczyna dzień od "zakupów". Zrywa trawę z
przydomowego trawnika
,
 z pojemnika na podwórku czerpie świeżą deszczówkę. W domu miesza z
nią
leśny
 torf przywieziony z głębi puszczy Darżlubskiej, a trawę mieli w
sokowirówce.
 Tak przygotowane śniadanie na wiele godzin zaspokoi głód. W tym
czasie
 będzie można zająć się szyciem nowego ubrania albo budową
akwarium.
 Żyć po indiańsku
 Mieszkanie na parterze kamienicy w Gdańsku Wrzeszczu przypomina dużą
 szklarnię. Na oknach w dużych donicach rośnie trawa. Obok w
olbrzymiej
kadzi
 pan Jan przechowuje przywieziony z lasu torf. "Kuchnią" jest
stół w rogu
 pokoju, do którego przymocowane są dwie maszynki - jedna do mielenia
błota,
 druga - trawy.
 - Z maszynkami miałem największy problem. Mielenie trawy nie jest
takie
 łatwe jak mielenie mięsa - musiałem przerobić normalną maszynkę -
tłumaczy
 Szotyński.
 Deszczówka i ziarna zboża przechowywane są w dwóch mniejszych
kadziach. W
 drugim pokoju, zamienionym na warsztat, powstaje właśnie jakaś dziwna

 konstrukcja. Na jednej z półek stoi imponujący model żaglowca.
 - Mam dużo czasu na majsterkowanie - opowiada Jan Szotyński. - Sklejam

 modele, szyję sobie nowe stroje, niedawno wybudowałem akwarium, w
którym
 chcę
 stworzyć takie warunki, jakie są w polskich jeziorach - z typowymi
roślinami
 i zwierzętami.
 Zbliża się pora obiadu. Pan Jan przygotowuje porcję torfu, napełnia
kubek
 sokiem z trawy.
 - To naprawdę dobre jedzenie - tłumaczy. - Sok jest w smaku gorzki,
ale
też
 bardzo orzeźwiający. A błoto jest strasznie sycące - żeby się
najeść,
 wystarczy zjeść kilka łyżek dziennie.
 Ze stoczni do lasu
 Na dowód, że nie kłamie, pan Jan uśmiecha się szeroko. Zza
zielonych od
 trawy warg wyłaniają się zęby. Ze zdumieniem zauważam, że Jan
Szotyński
nie
 ma kłów - wszystkie zęby są starte do jednej wysokości.
 - Wszystko zaczęło się prawie dziesięć lat temu. Jeszcze jako
uczeń liceum
 zainteresowałem się przyrodą i wiele czasu spędzałem włócząc
się po
 najdzikszych ostępach - powiada pan Janek. - Fascynowało mnie, jak
łatwo
 zwierzęta w lesie potrafią zaspokoić wszystkie swoje potrzeby.
Pamiętam,
że
 strasznie im zazdrościłem.
 Kilka miesięcy później pan Jan rozpoczął pracę w porcie. Jednak
każdą
wolną
 chwilę nadal spędzał w leśnej głuszy. Z aparatem fotograficznym
wędrował
po
 Mazurach i Bieszczadach, podpatrując przyrodę. W domu wybudował
300-litrowe
 akwarium, w którym hodował najniezwyklejsze gatunki ryb.
 - W pewnym momencie zrozumiałe, że moja praca nie daje mi żadnej
 satysfakcji. Koledzy rozmawiali tylko o alkoholu, pieniądzach i
codziennych
 kłopotach, a ja czułem, że to nie jest mój świat.W końcu rzuciłem
pracę -
 opowiada pan Jan.
 rezygnacja z pracy zarobkowej zbiegła się w czasie z pierwszymi
myślami o
 wegetarianizmie. W roku 1990, podczas jednej z wielu leśnych wycieczek
pan
 Jan podjął ostateczną decyzję.
 - Uświadomiłem sobie, ile cierpienia zadajemy zwierzętom hodowlanym
 Postanowiłem, że nie zjem więcej niczego, co pochodzi od zwierząt.
 Zrezygnowałem z mięsa, nabiału i wszystkiego, co miałoby
jakąkolwiek
 styczność ze zwierzętami. Przestawiłem się na produkty roślinne -
groch,
 fasolę, owoce - opowiada Jan Szotyński.
 W domu rodzinnym pan Jan zyskał wtedy miano "Indianina" -
jego dieta ,
 długie wędrówki po lesie, a także stroje, które zaczął sobie
robić przy
 pomocy prostych narzędzi, wzbudzały ciekawość najbliższych.
 - Próbowałem namówić ojca i rodzeństwo do roślinożerności, ale
muszę
 przyznać, że moja rodzina zawsze była strasznie mięsożerna.
Najbliżsi nie
 chcieli nawet słyszeć i zmianie diety - tłumaczy pan Jan.
 Tropem dzikiego człowieka
 Po śmierci ojca Jan Szotyński został w domu sam. Opieka społeczna
przyznała
 mu rentę wysokości 600 zł miesięcznie. Mimo że nadal mieszkał w
kamienicy,
 pan Jan przestawił się zupełnie na tryb życia dzikiego człowieka -
całymi
 miesiącami wędrował po lasach, żywiąc się tylko tym, co sam
upolował.
 - W którymś momencie zrozumiałem, że w przyrodzie nie ma miejsca na
litość.
 Silniejsi zjadają słabszych. Wtedy znowu sięgnąłem po mięso, ale
tylko
 takie, jakie byłem w stanie sam upolować - opowiada pan Jan. -
Łapałem
małe
 gryzonie, różne robaki, kupowałem od rolników świnie, które potem
sam
 oprawiałem. Oczywiście wzorując się na przyrodzie, nie
przygotowałem
 specjalnie swoich posiłków. Mięso jadłem surowe, bez przypraw,
rośliny
 także.
 W diecie pana Jana od czasu do czasu pojawiały się także koty i psy.
Kilka
 tych zwierząt trafiało na jego talerz prosto z ulicy.
 - Polowanie na dzikie zwierzęta nie jest łatwe, o wiele prościej
było
żywić
 się padliną -0 usprawiedliwia się Szotyński.
 W końcu jednak pan Jan powrócił do diety roślinnej. Tym razem jednak

zamiast
 po warzywa, sięgnął - na wzór zwierząt - po trawę i liście drzew.
Okazało
 się, że i tym pożywieniem człowiek jest w stanie się wyżywić.
 - W końcu odnalazłem to, czego zawsze będzie w przyrodzie pod
dostatkiem.
Od
 pięciu lat trawa jest moim podstawowym posiłkiem, jej sok zaspokaja
 większość potrzeb mojego organizmu. Dietę urozmaicam jeszcze trawą
i
błotem.
 Praktycznie nie wydaję pieniędzy na sklepowe jedzenie - w zeszłym
miesiącu
 wydałem na ten cel 15 zł. Kupiłem za to trochę warzyw i mleko -
tłumaczy.
 Ponieważ w zimie trudno będzie znaleźć trawę, pan Jan już teraz
 przygotowuje się do tego okresu. W tym celu powoli przyzwyczaja
organizm
do
 spożywania leśnego torfu, pełnego rozłożonych resztek roślinnych.
 - Jeśli się uda, również w przyszłości, będzie to moja docelowa
dieta -
 wyjaśnia.
 Kanapki z trawą.
 Mieszkańcy kamienicy dawno przyzwyczaili się, że mają nietypowego
sąsiada.
 Jana Szotyńskiego traktują jak niegroźnego dziwaka. Zresztą pan Jan
 rzeczywiście nikomu nie wadzi - czasem pojawi się na podwórku, pobawi
się
z
 dziećmi i znów znika w swoim mieszkaniu.
 - Jedno, co mnie martwi, to fakt, że przyciągam do siebie ludzi z
 marginesu.Nie wiem, jak to jest, ale zawsze znajdzie się jakiś
pijaczek,
 który będzie chciał ze mną porozmawiać - martwi się Jan
Szotyński. - Poza
 tym jednak rzadko dochodzi do jakichś awantur. Raz tylko jakieś
wyrostki
 pobiły mnie w Brzeźnie. Teraz staram się tam nie chodzić.
 Mimo że w swoim odczuciu Jan Szotyński odnalazł właściwą drogę do

szczęścia,
 daleki jest do namawiania kogokolwiek do pójścia w jego ślady.
 - Myślę, że ludzie w mieście przy normalnym trybie życia po prostu
nie
 mieliby czasu na taką dietę. Przygotowanie pożywienia wymaga
cierpliwości
i
 odpowiednich urządzeń. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby dzieci do
szkoły
 zabierały kanapki z trawą. Co innego ludzie na wsi - oni mają
jedzenie
 praktycznie pod samym nosem, a do przygotowania posiłku mogliby użyć
tych
 samych maszyn, w których przygotowują paszę dla zwierząt.
Wystarczyłoby
 tylko nieco zmienić przyzwyczajenia - tłumaczy pan Jan.
 Michał Piotrowski"
 --------------------------------
--
-------------------------------------------------
        \\ |||||| ////
       =( @ @ )=
 oOOo--(..)--oOOo---------------------
            ^^^^^^    
 Pozdr.Lila


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-02 14:24:28
Online
Registered User

Joined: 2004-02-02 14:24:28
Liliana Cichocka wrote:
> "Artykuł pochodzi z Dziennika Zachodniego z przed kilku lat.
>  Autor Michał Piotrowski
>  ----------------------------------------
>  Jan Szotyński - dziwak z Gdańska
>    Człowiek trawożerny
>  Sok z trawy jest w smaku gorzki, ale też bardzo orzeźwiający. A
błoto jest
>  strasznie sycące - żeby się najeść, wystarczy zjeść kilka
łyżek dziennie.

Poguglowalem za tym artykulem - najstarszy post z tym artykulem pochodzi
z 1999 roku. Ciekawe, co sie teraz dzieje z tym facetem?
PS. strasznie szybko leci ten czas, juz wtedy mialem dostep do netu...
tax
- w jaki sposob mama moze dowiedziec sie, ze jej corka ma okres?
- kiedy penis jej syna smakuje krwia...


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-01 14:57:14
Online
Registered User

Joined: 2004-02-01 14:57:14
Liliana Cichocka wrote:

...
>  Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby dzieci do szkoły
>  zabierały kanapki z trawą.

Obywatelko! Menda Stołeczna dziękuje!
Dzięki Pani informacjom, mimo ograniczonego budżetu,
wygospodarowaliśmy środki na skromny, dziękczynny podarunek. Mamy
nadzieję, że będzie Pani służył długo i szczęśliwie. Niech ten
wspaniały i pełen treści durszlak f-my MetalExport przypomina
Pani naszą owocną współpracę!
Zatrzymaliśmy już większość dystrybutorów. Obecnie przesłuchujemy
ich celem pozyskania adresów nabywców świeżych bułeczek. Trwa
akcja konfiskaty wypchanych tornistrów i foliowych woreczków.
Mamy już pod obserwacją osiedlowe plantacje oraz konserwatorów
płaszczyzn zielonych.
Takich obywateli, jak Pani, nasz kraj potrzebuje na gwałt!
Komaaaniaaa baaaaczność!
Na cześć druhny!...
...uj!... uj!...
Czuwaj!... Czuwaj!... Czuwaj!
Sto lat!... Sto lat!...
Z poważaniam, komendant brygady Królowa Marysienka
/Jarząbek Jan/
Ps
Proszę pamiętać - Janek, a nie Wacek. W naszej pracy obowiązuje
konspiracja. Od tego zależy nasze życie. A również od tego, co
powiedzą w radiu!
--
Pozdr.
Artur


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-01 20:25:52
Online
Registered User

Joined: 2004-02-01 20:25:52
Użytkownik ArtJa <artu...@usun.op.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:bvj0g9$n...@news.onet.pl...
> Obywatelko! Menda Stołeczna dziękuje!
> Dzięki Pani informacjom, mimo ograniczonego budżetu,
> wygospodarowaliśmy środki na skromny, dziękczynny podarunek. Mamy
> nadzieję, że będzie Pani służył długo i szczęśliwie. Niech ten
> wspaniały i pełen treści durszlak f-my MetalExport przypomina
> Pani naszą owocną współpracę!

Przesyłka dotarła na tutejszą pocztę, została komisyjnie otwarta przez
pracowników UP z naczelnikiem na czele z uwagi na specyficzny zapach,
który wydzielała.
Po jej otwarciu z przyczyn dla mnie nie zrozumiałych pracownicy poczty
zaczęli masowo produkować podobną "treść" jaką zawierał
durszlak.
Kiedy udałam się na pocztę w celu odebrania przyznanej mi nagrody,
pracownicy na siłę i bardzo gwałtownie próbowali obdarować mnie
także wyprodukowanymi przez siebie treściami. Uciekając zapomniałam
o durszlaku f-my MetalExport.
Pragne nieśmiało zapytać, co mam zrobic w takiej sytuacji?
> Takich obywateli, jak Pani, nasz kraj potrzebuje na gwałt!

na gwałt psze ja Pana to gosposi na plebani potrzebują!
> Komaaaniaaa baaaaczność!
> Na cześć druhny!...
> ...uj!... uj!...
> Czuwaj!... Czuwaj!... Czuwaj!
> Sto lat!... Sto lat!...

Cóż ci życzyć drogi wuju
czy ci śpiewać czy ci grać
żyj nam sto lat stary chuju
kurwa twoja w dupe mać
--
-------------------------------------------------
        \\ |||||| ////
       =( @ @ )=
 oOOo--(..)--oOOo---------------------
            ^^^^^^    
 Pozdr.Lila


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-01 14:43:48
Online
Registered User

Joined: 2004-02-01 14:43:48
        Witam Grupę, witam Ciebie, Liliana Cichocka! :-)
        Piszesz elaborat na 167 linii, a starczyłoby:
>  Jan Szotyński - dziwak z Gdańska

        Auć. Pierwsza myśl - ciekawe, czy pan Janek
jeszcze żyje...?
tax:
Dwoch facetow wpada na siebie w centrum handlowym:
- Och, przepraszam pana!
- Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapilem sie, bo wie pan, szukam
gdzies tu
mojej zony...
- Ach tak? Ja tez szukam swojej zony. A jak panska zona wyglada?
- Wysoka, wlosy plomienny kasztan, sciete na okraglo z koncowkami
podwinietymi do twarzy. Doskonale nogi, jedrne posladki, duzy biust.
Byla w
spodniczce mini i bluzeczce z pieknym dekoltem. A panska?
- Niewazne! Szukajmy panskiej!
--
<>  Pozdrawiam / Regards,  <>
<>        Marsjanin.       <>
<>  Odwiedź / Visit me at  <>
<>  http://marsjanin.tk/   <>


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-02 14:14:33
Online
Registered User

Joined: 2004-02-02 14:14:33
Liliana Cichocka wrote:
> Pragne nieśmiało zapytać, co mam zrobic w takiej sytuacji?

Czekać na kuryer poranny. Dalsze instrukcje w rozwiązaniu
krzyżówki ze str.15!
> na gwałt psze ja Pana to gosposi na plebani potrzebują!

Wam to jeno rozporkowe śprawy w głowie! Co wy myślita, że to tak
łatwo rośpiąć taki od śtóp do głów? Jakie te miaśtowe tera harde
sie zrobieły! Jakbyśta mieli wielebny bandzioch większy anizieli
promień zgięcia kręgośłupa, to byśta nie tylko gośposie wzieli, a
jeszcze dwóch organiśtów do arbajta! Sie rozpanosili psiewiery...
> Cóż ci życzyć drogi wuju
> czy ci śpiewać czy ci grać
> żyj nam sto lat stary chuju
> kurwa twoja w dupe mać

Nie trza życzyć ani grać
Wedle ojców naszych wiary
Trza pół litra w mordy wlać
Tako rzecze ten chuj stary
Diety Ci się Lilka zachciało? :-)
Uważaj, bo to się może ciekawie skończyć:
Był sobie szpital, super extra z bajerami. Same szychy w nim
leżały. Doktorów mieli najlepszych w powiacie. No ale statystyki
w nim kiepściutko stały. Co sobota ktoś wychodził stamtąd nogami
do przodu. Głowili się ludziska, co za przyczyna tego zjawiska.
Wreszcie przyjechała z województwa speckomisja. Każden jeden jej
członek to profesor habilitowany w te i nazad. Blady strach padł
na personel, kiedy komisja przystąpiła do śledztwa. W sobotni
ranek każdy taszczył ze sobą krucyfiks, biblię, ząb kaszalota,
tudzież inny sprzęt do odczyniania uroków. Komisja zasiadła przed
ekranami systemu monitoringu szpitala i nakazała podjęcie
codziennych czynności. Dochodziło już południe, kiedy do sali nr1
  na oddziale intensywnej terapii, wtarabanił się salowy Henio z
odkurzaczem. Spokojnie, nieśpiesznie, flegmatycznie dłubiąc w
nosie, chwycił wtyczkę, i widząc wszystkie gniazdka zajęte -
odłączył z kontaktu pierwszy z brzegu kabelek respiratora...
--
Pozdr.
Artur


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-02 16:51:32
Online
Registered User

Joined: 2004-02-02 16:51:32
Użytkownik ArtJa <artu...@usun.op.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:bvlic7$rm...@news.onet.pl...
> > na gwałt psze ja Pana to gosposi na plebani potrzebują!
> Wam to jeno rozporkowe śprawy w głowie! Co wy myślita, że to tak
> łatwo rośpiąć taki od śtóp do głów? Jakie te miaśtowe tera harde

> sie zrobieły! Jakbyśta mieli wielebny bandzioch większy anizieli
> promień zgięcia kręgośłupa, to byśta nie tylko gośposie wzieli, a
> jeszcze dwóch organiśtów do arbajta! Sie rozpanosili psiewiery...

Wiesz, znając wcześniej Twoje rozterki dotyczące długości tych
rozporków zaczęłam nieśmiało rozpytywać ludzisk, w jakim celu takoż
długie są. I wczoraj uzyskałam odpowiedz od znawcy, że jakoby są
tam dokładnie 33 guziki tyle co lat chrystusowych. Zastanawiam się
teraz, jak wyglądałaby szata wielebnego, gdyby Jezus trochę dłużej
pożył..
> > Cóż ci życzyć drogi wuju
> > czy ci śpiewać czy ci grać
> > żyj nam sto lat stary chuju
> > kurwa twoja w dupe mać
> Nie trza życzyć ani grać
> Wedle ojców naszych wiary
> Trza pół litra w mordy wlać
> Tako rzecze ten chuj stary

Tak bez śpiewki ni toasta
tylko wódę w mordę lać
to bez sensu jest i basta
kurwa w dupe twoja mać
> Diety Ci się Lilka zachciało? :-)
> Uważaj, bo to się może ciekawie skończyć:

Najlepsza dieta codzienna mi.... ee.. nie napiszę, bo znów mnie Waść
posądzisz, że tylko jedno mi w głowie. Wszak wiadomo, że to nie prawda.
A na dowód taxa z tych porządnych załączę:
Pewien mężczyzna osiągnął 175 lat i obchodził właśnie urodziny.
Przybył na nie reporter z gazety by przeprowadzić z solenizantem wywiad:
"Proszę nam powiedzieć, co sprawiło, że dożył pan tak pięknego
wieku?"
Mężczyzna odrzekł "To proste. Nigdy z nikim się nie kłócę."
Reporterowi opadła szczęka, "To niemożliwe!  To musi być coś
innego
- dieta, medytacje lub coś innego.  To niemożliwe, by niekłócenie
się
pozwoliło Cidożyc 175 lat!!!"
Staruszek przez kilka chwil patrzył hardo na reportera.
Po chwili chrząknął.  "Hmmm.  Chyba ma pan rację."
--
-------------------------------------------------
        \\ |||||| ////
       =( @ @ )=
 oOOo--(..)--oOOo---------------------
            ^^^^^^    
 Pozdr.Lila


Top
 Profile
 
 Post subject: Fajna dietka :)
PostPosted: 2004-02-02 18:32:49
Online
Registered User

Joined: 2004-02-02 18:32:49
Liliana Cichocka wrote:
> Wiesz, znając wcześniej Twoje rozterki dotyczące długości tych
> rozporków zaczęłam nieśmiało rozpytywać ludzisk, w jakim celu
takoż
> długie są. I wczoraj uzyskałam odpowiedz od znawcy, że jakoby są
> tam dokładnie 33 guziki tyle co lat chrystusowych. Zastanawiam się
> teraz, jak wyglądałaby szata wielebnego, gdyby Jezus trochę dłużej
> pożył..

Ta, a turban ma pewnie tyle zwojów co Mahomet żył. Zawsze się
można w spiralkę zapiąć, albo cekiny naszyć. To by już było
bliższe ideału. Do tego Czerwone, koniecznie, trepki pontonowe do
chodzenia po wodzie i Czerwony kinol zmarznięty, coby nie było że
trunkowy. No cyrk jak w mordę strzelił, i do tego jeszcze ta
małpa 0,33l.
>> > Cóż ci życzyć drogi wuju
>> > czy ci śpiewać czy ci grać
>> > żyj nam sto lat stary chuju
>> > kurwa twoja w dupe mać
>> Nie trza życzyć ani grać
>> Wedle ojców naszych wiary
>> Trza pół litra w mordy wlać
>> Tako rzecze ten chuj stary
> Tak bez śpiewki ni toasta
> tylko wódę w mordę lać
> to bez sensu jest i basta
> kurwa w dupe twoja mać

Trza się wódki pierwiej napić
By nie chrypiał ten śpiew twój
Potem możesz nawet capić
Tako rzecze stary chuj
> Staruszek przez kilka chwil patrzył hardo na reportera.
> Po chwili chrząknął.  "Hmmm.  Chyba ma pan
rację."

No, i tak jest w istocie. Ale nie dodałaś, że w tle była tablica
"nie drażnić zwierząt", a to zmienia postać rzeczy.
To zupełnie tak jak z wanną i telefonem. Niewiele rzeczy bardziej
mnie denerwuje niż ten pieprzony dzwonek w trakcie kąpieli.
A było tak fajnie. Wannę wynaleziono w 1850r. a telefon w 1875r.
Wyobrażasz sobie te wspaniałe 25lat spokoju? :-)
--
Pozdr.
Artur


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts fajna ksi±¿ka ... Obi Wan Kannabis jest jej autorem ...

moon

8

1002

2004-01-05 13:38:37

Pandora


Who is online

Users browsing this forum: spa poznań, chirurgia plastyczna, usuwanie znamion, ginekolog poznań, promocja w internecie, darmowe pozycjonowanie, prezent dla chłopaka, pozycjonowanie wrocław, pozycjonowanie, Genius,cbnet,Pawel,Mikolaj.,Agata,Idril, 8 guests, Torebki fryzury ślubne teksty piosenek mieszkania warszawa Wypożyczalnia samochodów warszawa ,


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group