|
W ramach lustracji mitow. Discuss :-)
[...]
Patrzaj! powracam bez serca i slawy,
Jak oblakany ptak, i u
nog leze.
O! nie lekaj sie ty, ze labedz krwawy
I ma na piersiach
rubinowe pierze.
Jam czysty! Glos moj srod wichru i wrzawy
Slyszalas... w rownej
zawsze strojny mierze...
U ciebie jednej on sie lez spodziewal,
Ty wiesz, jak musze cierpiec -- abym spiewal.
Idz nad strumiene, gdzie wianki koralow
Na twoje wlosy kladla
jarzebina;
Tam siadz i sluchaj tego wichru zalow,
Ktore daleka odnosi
kraina;
I w piesn sie wpatrzaj te -- co jest z opalow,
A wiecej kocha ludzi,
niz przeklina.
I pomysl: czy ja dusze mam powszedna?
Ja -- co przebieglwszy swiat -- kochalem jedna?
Twoj czar nade mna trwa. -- O! ilez razy
Na skalach i nad
morzami bez konca
W oczach twoj obraz, w uszach twe wyrazy,
A milosc twoja mialem
na ksztalt slonca
W pamieci mojej. -- Aniol twoj bez skazy
Na moich piersiach
spal -- a lza goraca
Nigdy mu jasnych skrzydel nie splamila:
Twa dusza znala to -- i przychodzila.
W gajach, gdzie kisiezyc przez drzewa oliwne
Przeglada blado jak
slonce sumienia,
Chodzilem z toba jak dwie mary dziwne,
Jedna z marmuru, a
druga z promienia;
Skrzydla nam wiatru nie byly przeciwne
I nie ruszaly wlosow i
odzienia.
Miedzy kolumny na niebie sie kryslac
Stalismy jak dwa sny -- oboje -- myslac.
Z taka wiec cisza i z taka powaga
Wejdziemy kiedys w
elizejskie bory;
My, cosmy ziemie te widzieli naga,
Przez piekne niegdys
widziana kolory,
Cosmy poznali, ze nie jest odwaga
Rozpacznym czynem
skonczyc zywot chory,
Lecz uleczeni przez trucizn uzycie,
Sercu zadawszy smierc -- znalezli zycie.
Pierwszy to i raz ostatni, o mila!
Mowie do ciebie. Jest
to blyskawica,
Ktora ci chmure posepna odkryla,
I bolesc wyszla z niej
jak nawalnica;
W twoim ogrodzie pustym bedzie wyla,
Gdy ksiezyc pelny, jak
srebrna rozyca
Gmachow gotyckich, bialy blask rozleje
W te -- gdzismy niegdys chodzili -- aleje.
Badz zdrowa -- odjesc nie moge, choc slysze
Wolajace mnie duchy w
inna strone;
Wiatr mna jak ciemny cypysem kolysze
I z czola mego podnosi
zaslone,
Z czola, gdie aniol jakis skrami pisze
Wyrok lamiacy mnie
miedzy stracone...
Ja czekam kruszac wyroki okrutne...
Twe oczy patrza na mnie -- takie smutne!
Badz zdrowa! Drugi raz cud sie powtorzy:
Martwy, odemnke ci w
grobie ramiona,
Kiedy ty przyjdziesz, do zbielalej rozy
Podobna, zasnac. --
Dosyc! Piesn skonczona!
Oko sie moje senne lzami mruzy,
Roze uwiedly -- czara
wychylona,
I piesn gdzies leci ode mnie echowa...
Juz pozegnalem cie -- jeszcze badz zdrowa!
"Beniowski", Piesn IV
wystukal SAO
|